Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problem. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 lipca 2016

"[...] jesteśmy równi, bo jeden kolor ma nasza krew, ten sam kształt - nasze mózgi."

      Cytat ten pojawił się przy okazji ostatniej notki o muzyce, a ponieważ znakomicie pasuje do tego, co chcę Wam pokazać toteż stwierdziłam że warto przypomnieć go raz jeszcze.
Zresztą, dobrze będzie przypomnieć sobie całą piosenkę:




Jak już mówiłam: uważam, że należałoby puszczać tę piosenkę na okrągło, gdzie tylko się da, a już w szczególności dzieciarni w szkole i naszym "elitom" politycznym, a także wszystkim tym, którzy uważają, że ilość i rodzaj pigmentu w skórze determinuje wartość człowieka...

Tak, będzie o rasizmie i nietolerancji!
Będzie o tym dlatego, że jest to prawdziwy problem i dlatego należy o nim mówić głośno i jednoznacznie potępiać, tak chociażby jak tu:


ZAPAMIĘTAJCIE! 

Nienawiść i rasizm biorą się z ignorancji
To ludzka głupota i ograniczony umysł każą nienawidzić kogoś tylko dlatego, że ma inny kolor skóry, inną orientację seksualną, inne wyznanie czy światopogląd.

Nie ma genu nienawiści, czy rasizmu. 
Nikt nie rodzi się rasistą. 
RASISTĄ SIĘ CZŁOWIEK STAJE! 

A staje się nim dlatego, że uczy się od ignorantów, którzy definiują i segregują ludzi ze względu na ich kolor skóry. Pozwala tym ignorantom kształtować swój sposób myślenia o świecie i swój model postrzegania rzeczywistości.

Rodzaj i ilość pigmentu w skórze nie ma wpływu na inteligencję ani na wartość człowieka! 
Nikt nie wybiera sobie czy urodzi się czarny, biały czy żółty. 
Nikt nie może zdecydować o tym, czy urodzi się Arabem, Żydem, Murzynem, Chińczykiem czy Polakiem, ale każdy może zdecydować o tym, jakim stanie się człowiekiem!
Bo to, jakimi ludźmi będziemy jest tylko i wyłącznie w naszych rękach i zależy od wyborów jakich będziemy dokonywać w swoim życiu!

 Julian Assange, człowiek do którego mam ogromny szacunek, mimo że jest mocno kontrowersyjną postacią,  zapytany podczas jednego z wywiadów kogo/co uważa za największego wroga odpowiedział, że największym wrogiem, nie tylko jego ale wszystkich ludzi, jest ignorancja oraz ci, którzy ignorancję promują.

Nie pozwólcie ignorantom kształtować waszego życia!
Nie pozwólcie ignorantom wpływać na was sposób postrzegania rzeczywistości!
Nie pozwólcie ignorantom zrobić z siebie ludzi słabych - bo nienawiść to słabość!
Nie dajcie ignorantom zrobić z siebie niewolników!

Bądźcie wolni!
Bądźcie silni!
Bądźcie odważni!

Bez względu na wszystko...




sobota, 5 września 2015

Uchodźcy a sprawa polsko-katolicko-patriotyczna - czyli albo to ja zgłupiałam, albo oni mają coś z głową...

      Temat uchodźców z Syrii i generalnie z terenów Bliskiego Wschodu i Afryki (o Ukrainie na razie ścichło) od kilku tygodni jest tematem goszczącym na czołowych miejscach we wszystkich serwisach informacyjnych, gorąco dyskutowanym przez wszystkich - od prawa do lewa...

      Dramat ludzi uciekających przed wojną jest czymś, o czym trudno pisać jeśli się tego nie przeżyło bądź nie widziało na własne oczy. Nie ulega wątpliwości, że pomoc tym ludziom jak najbardziej się należy, prawo do życia i bezpieczeństwa to podstawowe prawa człowieka, zatem społeczność międzynarodowa dokłada starań, by zapewnić cywilnym ofiarom wszelkich konfliktów zbrojnych (czy to na tle religijnym czy ekonomicznym) bezpieczne schronienie i zabezpieczyć podstawowe potrzeby życiowe. Organizacje humanitarne uwijają się jak w ukropie, by jak najlepiej wypełnić swoje zadania, by zapewnić tym ludziom żywność, opiekę medyczną, choćby prowizoryczny i w miarę bezpieczny dach nad głową.
Jednak wędrówka ludów się rozpoczęła i nie da się jej zatrzymać, bo trudno zatrzymać falę...
Uciekają - łodziami, w ciężarówkach, pod maskami samochodów, pociągami, nawet pieszo. Wędrują do Europy w poszukiwaniu lepszego życia i normalności...

       Pytaniem nie jest czy należy tym ludziom pomóc, czy należy ich jako podróżnych "w dom przyjąć", pytaniem zasadniczym jest nie "czy", ale "jak", jak to zrobić mądrze, by nie narazić na szwank stabilności i bezpieczeństwa własnego kraju i jego obywateli, bo to winno być najważniejsze dla każdej głowy państwa. 
Ale nad tym niech się głowią wielcy tego świata, może coś im się uda wymyślić...
        Bardziej "interesująca" dla mnie jest inna sprawa...
No bo z jednej strony wielu polityków, przedstawicieli organizacji charytatywnych (co zrozumiałe), duchowi "przywódcy" nawołują do solidarności z uchodźcami i do niesienia im pomocy, przyjmowania ich z otwartymi ramionami, bo toć to przecież nasi bracia i siostry, którym się życie zawaliło i trzeba, niczym ten samarytanin miłosierny przygarnąć ich, zapewnić wikt i opierunek w imię ludzkiej solidarności i miłosierdzia (nie tylko chrześcijańskiego).
Jak to się więc dzieje, że tylu pobożnych polaków-katolików, a na domiar wszystkiego jeszcze "patriotów", krzyczy, że nigdy w życiu, że "won brudasy", że wysłać ich do Czarnobyla, że "Polska dla Polaków" i inne takie w podobie?
Jak to jest, że ci sami ludzie, którzy mówią o sobie, że są chrześcijanami, katolikami, którzy kupują sobie koszulki w hasłami "Bóg-Honor-Ojczyzna", którzy krzyża nie zdejmą i bronić go będą "do krwi ostatniej kropli z żył", którzy powtarzają historię o tym jak to ich Bóg wraz ze swoją ziemską matką i przybranym ojcem uciekał do Egiptu (Żyd uciekający do Egiptu to naprawdę jest wyczyn - po tym co Żydzi "zawdzięczali" Egipcjanom), bo groziła mu śmierć z rąk złego króla, który to król złoczyńca dzieci niewinne kazał wymordować, którym ich święta księga nakazuje kochać bliźniego jak siebie samego. Ci sami polacy-katolicy krzyczą "won brudasy" i ogólnie w słowach powszechnie uznawanych za obelżywe wypowiadają się o ludziach uciekających, jak niegdyś ich Bóg przed śmiercią - okrutną i bezsensowną. 

A jak to jest, że wielu z tych od "won brudasy" i "Polska dla Polaków", głośno wyrażało swoje niezadowolenie i krzyczało o jawnej niesprawiedliwości i podłości tych bogatych Angoli, kiedy premier Wielkiej Brytanii mówił o zmianie przepisów dotyczących imigrantów, które sprowadzały się do tego, że albo masz pracę i uczciwie pracujesz, albo spadaj skąd przyjechałeś, bo my cię darmo żywić nie będziemy.
Och, jaki podniósł się lament wśród polskiego społeczeństwa, że nas dyskryminują, że łamią nasze prawo do tego by jechać i żyć gdzie chcemy, bo w końcu Unia Europejska, otwarte granice itd. itp. Trudno się dziwić, Polacy stanowią najliczniejszą grupę imigrantów zamieszkujących terytorium Wielkiej Brytanii...
Krzyczeli tak głośno i tak strasznie owe plany brytyjskiego premiera ich dotknęły i skrzywdziły, a przecież nie uciekali przed wojną, głodem, prześladowaniami.
Wyjechali dla pieniędzy... po prostu... 
Wyjechali po to, by mieć więcej hajsu, a nie dlatego, że ich życie było zagrożone...

      Jedyne skojarzenie jakie się nasuwa to żelazna logika Kalego: jak Kali ukraść komuś krowę to jest dobrze, ale źle jest jak ktoś Kalemu ukraść krowę...

Od lat już noszę żałobę po Świętej Matce Logice i już coraz mniej wierzę w jej zmartwychwstanie...

     Sprawa uchodźców wcale nie jest taka prosta, nie da się powiedzieć "tak" lub "nie". 
Nie ma bieli i czerni, jest mnóstwo odcieni szarości i potrzeba wielkiej rozwagi by wybrać ten najodpowiedniejszy, bo w takich sytuacjach nie ma wyboru między dobrem a złem, ale między złem mniejszym bądź większym... Jak w antycznej tragedii...