Musiałam trochę odreagować :) A nic poza muzyką nie uspokaja tak jak Sherlock ;) Wczoraj podczas SDCC światło dzienne ujrzał teaser 4 sezonu, na który to 4 sezon czekamy z utęsknieniem od 2 lat - tak, fandom Sherlocka jest chyba najbardziej cierpliwym fandomem na świecie ;) Kiedy jakiś czas temu w mediach pojawiła się informacja, że 7 sezon Gry o Tron (którą uwielbiam równie mocno jak Sherlocka) pojawi się później niż przewidywano i będzie krótszy niż zazwyczaj obserwowałam rozpacz wśród fanów, która to rozpacz trochę mnie nawet rozbawiła (no wiem, jestem podła bo śmieję się z cudzego "nieszczęścia"). Powiedziałam jednej z takich osób, żeby wyluzowała, bo są ludzie, którzy czekają dwa lata na kolejny sezon swojego ukochanego serialu, który to sezon liczy raptem 3 odcinki :) Nie przekonała osoby ta argumentacja i osoba poszła rozpaczać dalej... cóż, jej wybór ;)
Teaser obejrzałam wczoraj niezliczoną ilość razy, w tak zwanym między czasie śledząc fandomowe wpisy na twitterze, pełne domysłów i spekulacji (niektóre teorie spiskowe lepsze niż smoleńskie :D) i jeden jedyny wniosek jaki się nasuwa to taki, że 4 sezon zrobi nam z mózgów sieczkę, a wiele osób może doprowadzić na skraj załamania nerwowego. Jak będzie w rzeczywistości okaże się za kilka miesięcy, prawdopodobnie na początku stycznia 2017 r., a tym czasem...
Wywiady z Benem to zawsze miodek na serduszko <3
# # #
I jeszcze coś nie sherlockowego, ale ważnego dla nas, fanów.
Prawda, że wspaniały? Zresztą, reakcja publiczności mówi sama za siebie ;)
I słowa Bena na koniec...
Właśnie za to Go kochamy!
Właśnie dlatego jesteśmy dumni, że możemy być Jego fanami!
No i jeszcze to, na co czekaliśmy od naprawdę bardzo, bardzo dawna - teaser 4 sezonu Sherlocka!
Szczerze mówiąc nie wiem co o nim sądzić...
Ale jednego jestem pewna - rozniesie nam mózg na kawałki! Pozostaje jedynie uzbroić się w cierpliwość! Listopad już niedługo, a i do stycznia(?) czas jakoś zleci ;) Zresztą, by zobaczyć Benedicta na ekranie naprawdę warto poczekać :) ENJOY!
W niedzielny wieczór, 21. lutego w londyńskim West End's Prince of Wales Theatre odbyła się uroczystość wręczenia nagród teatralnych WhatsOnStage Awards (Theatregoers' Choice Awards).
Nagroda o tyle ważna dla aktorów i twórców teatralnych, gdyż przyznawana głosami publiczności.
W tegorocznej edycji WhatsOnStage Awards pojawił się również akcent o którym ze względu na moją miłość do tej sztuki jak i uznanie dla odtwórcy głównej roli nie mogę nie wspomnieć.
"Hamlet" w reżyserii Lyndsey Turner otrzymał 9 nominacji w 7 kategoriach:
- za najlepszą reżyserię (Lyndsey Turner)
- za najlepszą scenografię (Es Devlin),
- za najlepsze oświetlenie (Jane Cox),
- za najlepszą nową adaptację,
- dla najlepszej aktorki drugoplanowej (Sian Brooke za rolę Ofelii oraz Anastasia Hille za rolę Królowej Gertrudy),
- dla najlepszego aktora drugoplanowego (Ciarán Hinds za rolę Klaudiusza i Kobna Holdbrook-Smith za rolę Laertesa)
- dla najlepszego aktora pierwszoplanowego (Benedict Cumberbatch za rolę Hamleta).
Sztuka ostatecznie zdobyła 4 statuetki - "techniczne" za scenografię, oświetlenie, najlepszą nową adaptację, a nagroda "aktorską" trafiła do Benedicta Cumberbatcha.
Trochę szkoda, że "Hamlet" zdobył tylko jedną nagrodę aktorską. Wielkie nadzieje wiązałam z Sian Brooke, jej Ofelia była bowiem nadzwyczajna i gdyby otrzymała statuetkę byłoby to wyróżnienie jak najbardziej zasłużone. Niemniej "przegrać" z tak znakomitą aktorką jak Judi Dench (The Winter's Tale) to żadna ujma :)
Niedzielny wieczór był niewątpliwie wielkim świętem dla fanów Benedicta Cumberbatcha, za którego fandom mocno trzymał kciuki i którego zwycięstwa byliśmy niemal pewni. Był to także radosny wieczór dla fanów "Sherlocka", gdyż aktorzy znani z tego serialu również otrzymali wyróżnienia:
- Mark Gatiss za najlepszą drugoplanową rolę męską w spektaklu "Three Days in the Country";
- Laura Pulver za najlepszą drugoplanową rolę żeńską w musicalu "Gypsy".
No i jak tu się nie ucieszyć? :) A oto i pełna lista nominowanych i nagrodzonych:
* Best Actor in a Play: Benedict Cumberbatch, Hamlet James McAvoy, The Ruling Class Bradley Cooper, The Elephant Man Mark Rylance, Farinelli and the King Alex Hassell, Henry V * Best Actress in a Play: Nicole Kidman, Photograph 51 Denise Gough, People, Places and Things Lia Williams, Oresteia Rosalie Craig, As You Like It Harriet Walter, Death of a Salesman * Best Actor in a Musical: Killian Donnelly, Kinky Boots Michael Ball, Mack and Mabel Matt Henry, Kinky Boota Sam Mackay, In the Heights Ben Forster, Elf the Musical * Best Actress in a Musical: Imelda Staunton, Gypsy Beverley Knight, Cats Kimberley Walsh, Elf the Musical Lily Frazer, In the Heights Katie Brayben, Beautiful: The Carole King Musical * Best Supporting Actor in a Play:
Ciaran Hinds, Hamlet Mark Gatiss, Three Days in the Country Bertie Carvel, Bakkhai Johnny Flynn, Hangmen Kobna Holdbrook-Smith, Hamlet * Best Supporting Actress in a Play:
Sian Brooke, Hamlet Anastasia Hille, Hamlet Imogen Doel, The Importance of Being Earnest Patsy Ferran, As You Like It Judi Dench, The Winter's Tale * Best Supporting Actor in a Musical: Lucas Rush, American Idiot Alexis Gerred, American Idiot David Bedella, In The Heights Jack Edwards, Mack and Mabel Peter Davison, Gypsy * Best Supporting Actress in a Musical:
Lara Pulver, Gypsy Jennie Dale, Elf the Musical Amy Lennox, Kinky Boots Lauren Samuels, Bend It Like Beckham Victoria Hamilton-Barritt, In The Heights
* Best New Play:
Hangmen Oppenheimer Photograph 51 People, Places and Things Farinelli and the King * Best New Musical: Kinky Boots Bend It Like Beckham Elf the Musical Beautiful In The Heights * Best Play Revival: Hamlet Importance of Being Earnest The Ruling Class Death of a Salesman Oresteia * Best Musical Revival: Gypsy Cats High Society Mack and Mabel American Idiot * Best Direction: Hamlet, Lyndsey Turner In The Heights, Luke Sheppard American Idiot, Racky Plews Kinky Boots, Jerry Mitchell Gypsy, Jonathan Kent * Best Choreography: Kinky Boots, Jerry Mitchell In The Heights, Drew McOnie High Society, Nathan M Wright Gypsy, Stephen Mear American Idiot, Racky Plews * Best Set Design: Hamlet, Es Devlin American Idiot, Sara Perks Kinky Boots, David Rockwell In The Heights, Takis Gypsy, Anthony Ward * Best Lighting Design: Hamlet, Jane Cox In The Heights, Howard Hudson American Idiot, Tim Deiling Kinky Boots, Kenneth Posner Gypsy, Mark Henderson * Best Off-West End Production: Shock Treatment, King's Head Theatre Carrie the Musical, Southwark Playhouse You Won't Succeed on Broadway If You Don't Have Any Jews, St James's Theatre Grand Hotel, Southwark Playhouse Assassins, Menier Chocolate Factory * Best Regional Production: Mack and Mabel, Chichester Festival Theatre and tour Mary Poppins, tour Anything Goes, Sheffield Crucible and tour Hairspray, tour Henry V, RSC * Best West End Show: Wicked Les Miserables Kinky Boots Miss Saigon Matilda * Equity Award for Services to Theatre: Kenneth Branagh
I jakby nam było mało… Najdłuższa przemowa minionego wieczoru ;)
Congratulations to Benedict Cumberbatch who has won the WhatsOnStage Award for Best Actor in a Play for his performance in Hamlet. #WOSAwards Posted by WhatsOnStage on 21 luty 2016
No i jak Go nie kochać ;)
Wszystkim nominowanym i nagrodzonym wielkie gratulacje!!! :) #TeamHamlet You are the best!!! <3
Aby uczcić swoje urodziny, w czerwcu bieżącego roku Jej Wysokość, Królowa Elżbieta II ogłosiła nominacje do Orderu Imperium Brytyjskiego.
Wśród nominowanych znalazł się również Benedict Cumberbatch!
Jak wynika uzasadnieniu, Order przyznano za zasługi dla kultury oraz działalność charytatywną.
Aktor otrzymał cywilny order III klasy, czyli tytuł Komandora Orderu Imperium Brytyjskiego (CBE).
Civil Division
Central Chancery of the Orders of Knighthood
St. James’s Palace, London SW1
13 June 2015
THE QUEEN has been graciously pleased, on the occasion of the Celebration of Her Majesty's Birthday, to give orders for the following promotions in, and appointments to, the Most Excellent Order of the British Empire:
C.B.E.
To be Ordinary Commanders of the Civil Division of the said Most Excellent Order:
Benedict Timothy Carlton CUMBERBATCH
Actor
For services to the Performing Arts and to Charity.
To wielki dzień nie tylko dla uhonorowanego odznaczeniem Aktora i Jego bliskich, ale również dla całego fandomu, który w tym dniu miał niezaprzeczalny powód do dumy! No ale jak nie być dumnym, gdy Człowiek, którego się podziwia otrzymuje odznaczenie nie tylko za swoją ciężką pracę i niewątpliwy wkład w rozwój kultury, ale i wielkie serce.
Cumberbatch znany jest bowiem nie tylko ze swych znakomitych kreacji aktorskich zarówno teatralnych jak i kinowych czy telewizyjnych, ale również ze swego zaangażowania w liczne inicjatywy i wsparcie dla organizacji charytatywnych (m.in. Motor Neurone Disease Association, Cancer Research, Children’s Defense Fund, Prince’s Trust, Elton John AIDS Foundation).
Ceremonia wręczenia Orderów odbyła się we wtorkowe przedpołudnie (10.11.2015 r.) w Pałacu Buckingham. Benedictowi towarzyszyła Jego urocza żona - Sophie Hunter, oraz rodzice - Timothy Carlton i Wanda Ventham.
W rozmowie z dziennikarzami Cumberbatch podkreślił, iż odznaczenie jest dla Niego wielkim wyróżnieniem i zaszczytem, a sama ceremonia była niezwykle emocjonującym przeżyciem.
Gdy otrzymałem list informujący o przyznaniu mi odznaczenia pomyślałem, że to pomyłka.
[...]
To fantastyczne, dość stresujące, bo nie można się do tego przygotować. To niepowtarzalna okazja, a ja czuję się bardzo uprzywilejowany i schlebia mi takie uznanie. Być uhonorowanym przez Królową to coś nadzwyczajnego.
Dodał również, iż fakt otrzymania tak znakomitego wyróżnienia oraz prestiż z tym związany nie zmieni jego postawy - w sprawach, które uważa za istotne będzie nadal otwarcie wyrażał swoje poglądy.
Jako że odznaczenie przyznano Aktorowi również za wkład w działalność charytatywną nie obyło się bez pytań o apel w sprawie uchodźców i wsparcia dla Fundacji Save The Children, który wygłaszał na zakończenie każdego z przedstawień "Hamleta". Na pytanie o zarzuty jakie Mu w związku z tym stawiano Benedict odpowiedział:
Nie interesuje mnie krytyka jaką zbiorę. Interesuje mnie podnoszenie świadomości ludzi i zbiórka funduszy dla osób, które są w znacznie gorszej sytuacji niż aktor, którego krytykuje się za to, że zajmuje się jeszcze czymś innym niż tylko swoją pracą.
Jako osoba publiczna często narażony jest na krytykę pomimo tego jednak zawsze robi to, co uważa za słuszne, tak jak w tym przypadku.
Ze względu na moją pracę interesuje się mną opinia publiczna, czego doświadczyłem w moim prywatnym życiu, mogę więc to wykorzystać, by zrobić coś dobrego dla innych ludzi.
Gdy jako świeżo upieczony ojciec zobaczyłem nagrania i zdjęcia jakie docierały do nas latem, pomyślałem, że każdy kto ma serce rozumie, że to nie jest problem kogoś innego, problem innego kraju, to jest nasz problem, problem humanitarny.
Tym między innymi zdobył sobie wielkie uznanie wśród fanów - swoją bezkompromisowością w mówieniu o kwestiach ważnych, nawet za cenę fali hejtu z jaką niejednokrotnie musiał się później zmierzyć.
Bardzo żałuję, że nie mogłam uczestniczyć w tej niezwykłej ceremonii. Jeszcze bardziej żałuję, że nie miałam, nie mam i pewnie długo jeszcze nie będę mieć okazji by pogratulować Benedictowi zarówno tego wspaniałego wyróżnienia, jak i znakomitej roli w "Hamlecie", a także by Mu podziękować za Jego pracę i za to, że On sam, Jego ciężka praca i niezłomna postawa są inspiracją dla wielu z nas.
Wielkie gratulacje, Komandorze!
Jestem z Ciebie dumna!
To zaszczyt mieć takiego Idola!
To zaszczyt należeć do tak wspaniałego fandomu!
Dziękuję!
photo by Press Association
photo by Press Association
Photo by BBC
Photo by Alan Davidson
for The Daily Mail
Photo by BBC
PS. Ze specjalną dedykacją dla Marysi - przepraszam Maleńka, że tak długo musiałaś czekać :) :*
No niestety, kiedyś nadejść musiał i nadszedł właśnie dziś.
Przed kilkudziesięcioma minutami opadła kurtyna w Barbican Theatre w Londynie kończąc tym samym ostatnie przedstawienie "Hamleta" w reżyserii Lyndsey Turner z Benedictem Cumberbatchem w roli głównej.
Jak już wiecie z poprzedniej notki miałam okazję widzieć ten spektakl, niestety nie na żywo w Londynie, ale dzięki transmisji National Theatre Live czułam się tak, jakbym siedziała w pierwszym rzędzie, mając tych wszystkich wspaniałych aktorów na wyciągnięcie ręki.
Niesamowite przeżycie, wierzcie mi.
Dziwnie się czuję, gdy uświadamiam sobie, że to już naprawdę ostatni raz...
Już nie będzie kolejnych zdjęć ze spotkań z fanami po zakończeniu przedstawienia.
Nie będzie kolejnych wpisów o tym, jak znakomitą sztuką jest TEN "Hamlet".
Nie będzie poruszającego apelu w sprawie uchodźców.
Nie będzie w końcu możliwości zobaczenie spektaklu na żywo...
i chyba to ostatnie boli mnie najbardziej...
Wszyscy zaangażowani w powstanie tej inscenizacji wykonali naprawdę solidny kawał ciężkiej pracy za co należy im się ode mnie ukłon do samej ziemi.
Za pomysł, scenografię, kostiumy, za doskonałe światło i powalające efekty świetlne, za wspaniałą muzykę i perfekcyjną realizację dźwięku; cudownym aktorom za ich kunszt, zaangażowanie i profesjonalizm - jednym słowem wszystkim, za wszystko WIELKIE, PRZEOGROMNE DZIĘKI!
Posługując się twitterowymi tagami - #ThankYouBenedict #ThankYouTeamHamlet !!
Jak wielkie było to przedsięwzięcie, ile pracy wszystkich kosztowało, jak bardzo wielu ludzi chciało wziąć (i wzięło) w nim udział świadczą liczby:
3 miesiące.
12 tygodni.
76 dni.
92 przedstawienia (nieraz dwa w ciągu dnia)
253 godziny na scenie.
100.000 sprzedanych biletów.
150.000 funtów zebranych na pomoc uchodźcom, dla Fundacji Save The Children.
Jest we mnie mnóstwo emocji, różnych, bo z jednej strony żal mi, że nie mogłam zobaczyć tego spektaklu na żywo, z drugiej zaś cieszę się, że mogłam obejrzeć go dzięki NT Live.
Popłakałam się, a to mi się rzadko zdarza, ale popłakałam się, nawet nie dlatego, że to już koniec, ale ponieważ trudno się nie wzruszyć do łez gdy Benedict Cumberbatch - mój idol, a co tam idol, mój Mistrz mówi, że było to dla Niego niesamowite przeżycie, wszystko czego pragnął.
Tak ważne dla mnie, a o ile przecież ważniejsze dla Niego!
W tym niezwykle emocjonującym dniu byli z Nim Rodzice, była ukochana Żona, był też cały Fandom - wielu z nas tam na miejscu, w Londynie, w sali Barbican Theatre, a cała reszta w swoich domach trzymając kciuki za powodzenie tego ostatniego, najważniejszego przedstawienia.
Długo zajęło mi, żeby zebrać się do napisania tej notki, ale wciąż żywe są w moim sercu wspomnienia z 15. i 21. października i trochę ciężko mi się pozbierać do kupy, bo to co udało mi się przeżyć w te dwa październikowe wieczory było absolutnie wspaniałe, znakomite, cudowne!
Tym niesamowitym wydarzeniem była projekcja realizowanej w ramach National Theatre Live.
Tak moi drodzy. Teatr.
Na żywo.
Wprost z Londynu!
Naprawdę fantastyczne doświadczenie, zwłaszcza gdy ogląda się inscenizację dramatu, który jest absolutną klasyką tak literatury jak i teatru."Hamlet" Williama Szekspira reżyserowany przezLyndsey Turner, ze znakomitą obsadą i z niezrównanym Benedictem Cumberbatchem w roli głównej!
Nie ma co owijać w bawełnę i opowiadać jak to straszliwie uwielbiam Szekspira, bo nie uwielbiam, choć znam jego dzieła, doceniam niezaprzeczalny wkład w światową kulturę i uważam, że jego twórczość jest tym, w czym każdy kto nie chce uchodzić za totalnego ignoranta powinien się orientować.
Wiecie natomiast, że uwielbiam teatr i Benedicta Cumberbatcha, i to już wydało mi się wystarczającym powodem by wybrać się na wspomnianą projekcję, szczególnie że jest coś niezwykłego w oglądaniu sztuki teatralnej na ekranie kinowym czy w realizacji teatru telewizji. Z jednej strony ogranicza się nasze pole widzenia. Oglądając przedstawienie w teatrze obejmujemy wzrokiem całą scenę, możemy wybrać na co i w jakiej kolejności zwrócimy uwagę, na jakim elemencie skupimy wzrok. W przypadku transmisji widzimy tylko to, co w danym momencie pokazuje nam kamera, to operator prowadzi nas przez całą sztukę i choć na pierwszy rzut oka zdawać by się mogło, że taka realizacja ogranicza nasze postrzeganie tego co dzieje się na scenie, to ja uważam, że jest dokładnie odwrotnie. Fakt, nie obejmujemy wzrokiem całej sceny, wszystkich postaci, wszystkich elementów scenografii, ale za to mamy możliwość przyjrzeć się z bliska twarzom aktorów, zobaczyć każdy najmniejszy grymas, każde najdrobniejsze drgnienie mięśni... To sprawia, że emocje które aktorzy starają się przekazać stają się jeszcze bardziej wyraziste. No i druga sprawa - siedzisz sobie w kinie, w wygodnym fotelu, przed sobą maszekran i czujesz jakby to co widzisz było filmem, choć równocześnie masz świadomość, że wszystko na co patrzysz dzieje się tu i teraz, że wszystko co widzisz jest perfekcyjne dlatego, że perfekcyjni są aktorzy, którzy w tym momencie stoją na scenie i dokładają wszelkich starań aby wszystko było doskonałe. Jeżeli coś się nie uda nie będzie dubla, nie będzie dokrętek... wszystko musi wyjść za pierwszym razem i za każdym razem - to właśnie jest magia :)
Co do samego spektaklu to już od początku cieszył się on olbrzymim zainteresowaniem i budził wielkie emocje.
Bilety wyprzedały się w oka mgnieniu, a ci, którzy nie mieli tyle szczęścia gotowi byli na wielogodzinne oczekiwanie w kolejce przed teatrem by zdobyć bilet, z którego ktoś w ostatnim momencie zrezygnował. Każdego dnia widownia Barbican Theatre wypełniona jest po brzegi (spektakl grany jest do końca października).
Recenzje wyrastały jak grzyby po deszczu. Jedne bardzo pochlebne, w których pod niebiosa wychwalano reżyserkę i jej pomysł na przedstawienie Szekspirowskiej tragedii; jak i samych aktorów, na czele z odtwórcą głównej roli, zachwycając się ich profesjonalizmem i umiejętnościami. Drugie wręcz przeciwnie. Pisano w nich o rzekomej ignorancji fanek Benedicta Cumberbatcha, które to zdaniem mediów o Szekspirze i samym "Hamlecie" nie mają bladego pojęcia, a do teatru przychodzą tylko po to, by zobaczyć ubóstwianego przez siebie aktora. Krytykom nie podobało się przeniesienie słynnego "Być albo nie być" z pierwszej sceny trzeciego aktu na sam początek sztuki (ostatecznie odstąpiono jednak od tego pomysłu), nie podobało się niektórym również to w jakich kostiumach występują aktorzy, no bo jak to, Hamlet w dżinsach?!
Cóż, jak mówi stara mądrość ludowa - jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził...
Sztuka jednak broni się znakomicie!
Niesamowite wrażenie, nawet wówczas gdy ogląda się spektakl jedynie na ekranie kinowym, robi ogromna scena Barbican Theatre a na niej scenografia, której autorką jest wielokrotnie nagradzana projektantka teatralna Es Devlin.
Barbican Theatre, próby kamer przed transmisją "Hamleta"
photo by Lodovic des Cognets
Monumentalna, ciemna, z elementami turkusu i granatu doskonale wpisuje się w nastrój sztuki i zapowiada mroczne wypadki, które mają za moment nastąpić. Schody, balkony, ogromne drzwi, portrety na ścianach, wielki stół, a nad nim przepiękny kryształowy żyrandol, wszystko to, dopełnione światłem scenicznym, za które odpowiedzialna była Jane Cox zapierało dech w piersiach. A jeśli dodać do tego jeszcze muzykę Jona Hopkinsa, choreografię opracowaną przez Sidi Larbi Cherkaoui'ego i znakomitych aktorów w kostiumach Katriny Lindsay otrzymamy naprawdę wspaniałe widowisko.
Barbican Theatre, próby kamer przed transmisją "Hamleta"
photo by Lodovic des Cognets
Kostiumy zaprojektowane na potrzeby spektaklu to połączenie współczesnego, luźnego stroju (designerska koszulka, sztruksowa marynarka Hamleta, czy koszula w kratkę Horacego) z elementami stroju dworskiego. Takie na pierwszy rzut oka niezwykłe połączenie doskonale podkreśla uniwersalność tragedii Szekspira. "Każdy z nas jest Hamletem" powiedział w wywiadzie dla telewizji Sky Arts Benedict Cumberbatch. Miał rację.
Benedict Cumberbatch jako Hamlet
Oczywiście przy okazji spektaklu najwięcej uwagi poświęca się odtwórcy głównej roli - Benedictowi Cumberbatchowi. Nie ma co ukrywać, że jego nazwisko przyciągnęło do teatru prawdziwe tłumy, a aktor znany nie tylko z ról teatralnych, ale również znakomitych kreacji telewizyjnych i kinowych zebrał wspaniałe recenzje.
"The Observer" docenił Cumberbatcha nazywając go "najbardziej elokwentnym i racjonalnym Hamletem".
Aktor w pełni zasłużył na pochwały, bo jego gra na scenie to urzekający pokaz umiejętności i kunsztu aktorskiego, a należy pamiętać, iż rola Hamleta jest uważana za sprawdzian dojrzałości i umiejętności mierzących się z nią aktorów ze względu na objętość tekstu, niezmiernie bogatą osobowość postaci oraz dużą ekspresję. Możliwość zagrania Hamleta to marzenie każdego aktora poważnie traktującego pracę w teatrze. Mówią, że jak spaść do z wysokiego konia - Hamlet to rola która może pomóc aktorowi wznieść się na wyżyny lub strącić go w nicość.
Po projekcji z czystym sercem mogę powiedzieć, że Benedict Cumberbatch zaliczył ten sprawdzian na najwyższą notę. Jego Hamlet to inteligentny i elokwentny młody mężczyzna (podobnie jak sam aktor), idealista i filozof, któremu przychodzi się zmierzyć ze zdarzeniami i problemami, które nijak nie pasują do owego idealizmu. Cumberbatch wspaniale ukazuje cierpienie tego młodego człowieka, który zdruzgotany przez ostatnie wydarzenia spotyka ducha swego ojca i dowiaduje się, że jego śmierć była podstępnym morderstwem, a nie nieszczęśliwym wypadkiem. W imię miłości synowskiej i poczucia sprawiedliwości książę składa ojcu przysięgę, iż uczyni wszystko, by pomścić jego śmierć, tym samym stając przed kolejnym moralnym dylematem, gdyż musi dokonać czegoś, co w jego ocenie jest moralnie złe. Od tego czasu tym, co determinuje postępowanie Hamleta jest pragnienie zemsty na mordercy ojca. O niezwykłości Hamleta, oraz znaczeniu roli jaką odegra on w całej historii zdaje się świadczyć również jego strój podczas uczty, a także miejsce jakie zajmuje za stołem. Ubrany w dżinsowe ciemne spodnie i ciemną sztruksową marynarkę z postawionym kołnierzem bardzo wyraźnie odróżnia się od reszty gości ubranych w wystawne dworskie stroje. Siada pośrodku stołu niczym Chrystus podczas ostatniej wieczerzy - jedyny sprawiedliwy, tak bardzo samotny i opuszczony choć otoczony ludźmi, których zna i który jegoznają... znają, ale nie rozumieją, nawet nie próbują rozumieć. Benedict Cumberbatch słynie z tego, że potrafi w granej przez siebie postaci ukazać w sposób niebywale autentyczny cały wachlarz często skrajnych emocji, tak samo jest w przypadku Hamleta. Cierpienie i ból księcia rozrywają serce, jego strach przeraża, jego radość i uśmiech cieszą, a ironiczne komentarze bawią nieraz do łez.
Przy wszystkich niewątpliwie zasłużonych pochwałach pod adresem Benedicta Cumberbatcha należy jednak oddać również sprawiedliwość pozostałym członkom obsady, bo każdy z nich zaprezentował się znakomicie, w doskonały sposób ukazując skrajne emocje targające bohaterami. Na pierwszy rzut oka widać, że wszyscy aktorzy są doskonale zgraną drużyną, której poszczególni członkowie wzajemnie się dopełniają i nie mogą istnieć bez siebie nawzajem.
Ciarán Hinds jako Klaudiusz
Ciarán Hinds wcielający się w rolę Klaudiusza stworzył postać, którą kocha się nienawidzić. W sposób niebywale prawdziwy i przerażająco wiarygodny ukazuje podstępnego bratobójcę, człowieka zimnego, despotycznego, pozbawionego skrupułów i kręgosłupa moralnego, który nie cofnie się przed niczym, by tylko utrzymać w sekrecie swój podły występek, choć z drugiej strony zdaje się całkowicie nie przejmować faktem, iż poślubienie żony zmarłego brata według XVI wiecznego kodeksu etycznego uchodził za cudzołóstwo. Jego obecność wywiera destrukcyjny wpływ na słabe i bardziej uległe jednostki, doprowadzając je do moralnego upadku i stając się powodem kolejnych dramatycznych wydarzeń.
Anastiasia Hille jako królowa Gertruda
Jedną z takich osób jest niewątpliwie królowa Gertruda (Anastasia Hille).
Wiemy o niej niewiele. Nie wiemy nic o tym, co wydarzyło się przed śmiercią ojca Hamleta. Królowa wspomina o "szpetnych czarnych plamach", które widzi w swoim sumieniu, jednak czy ma na myśli wyłącznie kazirodczy związek z bratem swojego niedawno zmarłego męża, a może coś więcej? Można jedynie snuć domysły czy królowa była wspólniczką szwagra w zbrodni, czy tylko korzysta z jej owoców (lubi wygodę i przepych), a może bezwolnie poddała się jej następstwom? Wszystko to pozostaje tajemnicą i może tak jest lepiej.Królowa kocha swojego syna, alenie potrafi bądź nie chce zrozumieć jego potrzeby godnego przeżycia żałoby po ojcu.
Anastasia Hille jako królowa Gertruda
i Benedict Cumberbatch jako Hamlet
Photo by Johan Persson
Rozmowa z synem porusza jej sumienie, zdaje się, że szczerze żałuje zła którego się dopuściła (jakiekolwiek zło w rzeczywistości ma ona na myśli), jest jednak zbyt słaba by oderwać się od współwinnego jej upadku, przez co jej żal jest daremny. Zresztą scena rozmowy Królowej z Hamletem to chyba najbardziej poruszająca scena z udziałem tych dwóch postaci. Dla obojga ta rozmowa wiąże się z niebywałym cierpieniem i dzięki kunsztowi aktorów cierpienie to ukazane zostało w sposób tak prawdziwy, że niemal można go dotknąć, jakby cały ból prawdy wylewał się z nich i spływał na wszystko wokół. Anastasia Hille prezentuje swoją postać w taki sposób, iż bez względu na to jaką tajemnicę naprawdę skrywa Królowa bardziej jej współczujemy niż ją nienawidzimy, jest ona bowiem wewnętrznie rozdarta pomiędzy tym co robi, a tym co zrobić powinna, ukazana zostaje jako osoba bądź co bądź słaba, a takie osoby budzą raczej litość niż nienawiść...
Kobna Holdbrook-Smith jako Laertes Photo by Johan Persson
Kobna Holdbrook-Smith jako Laertes to kolejny przykład wspaniałego, dojrzałego aktorstwa. Aktor doskonale ukazuje człowieka gorącej krwi, łatwo ulegającego gwałtownym emocjom, dumnego i żadnego zemsty. To właśnie Laertes a nie Hamlet wpisuje się w rolę typowego bohatera rodowej tragedii zemsty. Jest on również całkowitym przeciwieństwem Hamleta, mimo iż obaj młodzieńcy otrzymali wykształcenie jakie otrzymać powinien każdy renesansowy dworzanin Laertes jest tym dworzaninem tylko z pozoru, podobnie jak pozornie jest człowiekiem honoru. Podążając za namową Klaudiusza bez zastanowienia decyduje się na krwawą zemstę, a nawet na haniebną zdradę.
Kobna Holdbrook-Smith jako Laertes i Benedict Cumberbatch jako Hamlet photo by Johan Persson
Gdy Hamlet przed pojedynkiem prosi go o wybaczenie Laertes odpowiada, że owszem, serce mogłoby wybaczyć, ale honor na to nie pozwala, co dziwne ten sam honor nie miał nic przeciw temu, by zatruć ostrze szpady i zgodzić się na dodanie trucizny do kielicha przeznaczonego dla księcia... Zaiste, przedziwny to honor. U Lyndey Turner skrajna różnica między Hamletem a Laertesem widoczna jest nie tylko w wymiarze duchowym, emocjonalnym, ale również - co zdecydowaniebardziej rzuca się w oczy - w wymiarze fizycznym. Mam tu na myśli nie tylko różnicę w kolorze skóry (bez żadnych rasistowskich podtekstów), ale także kolory strojów podczas pojedynku szermierczego, będącego starciem podstępu i prawdy, szlachetności i zdrady.
Jim Norton jako Poloniusz
Photo by Johan Persson
Jim Norton w sposób doskonały sportretował królewskiego kanclerza - Poloniusza. Służalczego intryganta, który chce kontrolować wszystko, nawet życie i poczynania własnych dzieci- Ofelii i Laertesa. Jego służalczość i czołobitność względem króla, a także mylne przekonanie o własnej przebiegłości i nieomylności czynią z niego ulubiony obiekt niewybrednych drwin księcia Hamleta, a intryganctwo doprowadza go tragicznej śmierci. Norton zagrał Poloniusza w sposób, który sprawia, że nie tylko Hamlet ma na nim używanie, wraz z Hamletem śmieje się również cała publiczność.
Na koniec dwie postaci, które w sztuce Lyndsey Turner urzekły mnie najbardziej. Jako, że panie mają pierwszeństwo ;) w takim razie najpierw grana przez Siân Brooke Ofelia.
Siân Brookejako Ofelia photo by Johan Persson
Postać na wskroś tragiczna. Czysta, wrażliwa, o dość słabej konstrukcji psychicznej. Z wzajemnością zakochana w Hamlecie, zmuszona przez ojca do zerwania kontaktów z księciem, a następnie przez tegoż księcia odtrącona z nie do końca wiadomego powodu przeżywa głęboki dramat, który dodatkowo pogłębia się po śmierci jej ojca, doprowadzając dziewczynę do szaleństwa i śmierci (prawdopodobnie samobójczej). Siân Brooke pokazała w swej roli niesamowitą klasę i kunszt aktorski. Aktorka nie gra Ofelii, ona jest Ofelią. Prawdziwie cierpi z powodu konieczności rezygnacji z uczucia do księcia, prawdziwie przeżywa odrzucenie, prawdziwie rozpacza po śmierci ojca i wreszcie prawdziwie popada w obłęd. Ta prawdziwość choć genialna bywa chwilami przerażająca... Włosy wyrwane z głowy, trupio blada twarz, sine usta, podkrążone oczy i rozmazany od łez makijaż, a do tego drżące dłonie i śpiewane łamiącym się głosem strzępy niezrozumiałych pieśni - kwintesencja bólu i rozpaczy prowadzących do szaleństwa, która sprawia, że obserwatorzy tracą resztki pewność siebie...
Leo Bill jako Horacy
I postać ostatnia, grany przez Leo Billa Horacy. Jedyna ważna (zajmująca więcej miejsca) postać w dramacie Szekspira która w końcowej scenie pozostaje przy życiu. Szekspir nie dopracował zbytnio tej postaci, a szkoda. To prawda, że nie jest ona może zbyt istotna dla samego dramatu, ale jest istotna dla głównego bohatera. Horacy jest filozofem i oddanym przyjacielem Hamleta. Pełni rolę zewnętrznego, obiektywnego obserwatora wydarzeń dziejących się w Elsynorze, to właśnie jemu tuż przed śmiercią Hamlet powierza misję oznajmienia wszystkim prawdy o wypadkach jakie miały miejsce na dworze. W przypadku roli Horacego doskonale widać to o czym wspomniałam wcześniej - jedna postać nie może istnieć bez drugiej. Cumberbatch i Bill ukazują Hamleta i Horacego jako oddanych, serdecznych przyjaciół, bardzo ze sobą zżytych. Horacy jest dla Hamleta prawdziwym wsparciem, i chyba jako jedyny naprawdę rozumie cierpienie młodego księcia, gotów jest nawet umrzeć wraz ze swoim przyjacielem.
Leo Bill jako Horacy
i Benedict Cumberbatch jako Hamlet
Gdy obserwuje się aktorów na scenie więź ta zdaje się być niemal namacalna, jak choćby w końcowej scenie gdy Horacy pochylony nad ciałem Hamleta wypowiada słowa: "Dobranoc słodki książę" i całuje głowę martwego przyjaciela, długo wtulając twarz w jego włosy. Jest w tym drobnym geście tyle miłości i cierpienia, że aż serce krwawi... Sztuka Szekspira jest tragedią, a jak tragedia to wiadomo, że do śmiechu nic nie ma, a jak nie ma nic do śmiechu to jest raczej ciężko, a i z czasem robi się nudno.W przypadku tej inscenizacji na szczęście jest inaczej. Elementy komiczne jakie pojawiają się w ciągu całej sztuki nieco rozładowują napięcie, i choć sztuka wcale nie traci przez to na swoim dramatyzmie, staje się jednak dużo bardziej przystępna. Komiczny jest oczywiście przekonany o swej przebiegłości i nieomylności Polonius, momentami komiczny jest udający szaleństwo książę Hamlet, komiczny jest również grabarz, który przygotowując grób przed pogrzebem Ofelii wyrzuca z niego stare szczątki, słuchając muzyki wyciąga z dołu kolejne kości, a w pewnej chwili zaczyna śpiewać trzymając w ręku piszczel niczym mikrofon. Oto kilka takich smaczków ;)
Rozśpiewany grabarz
Hamlet i Poloniusz - słowa, słowa, słowa :)
Nieco mniej do śmiechu... Rozmowa Hamleta z duchem ojca...
Tradycją stał się już apel w sprawie uchodźców i wsparcia dla Fundacji
Save The Children wygłaszany przez Benedicta Cumberbatcha po skończonym
przedstawieniu.