Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 sierpnia 2016

Karla zaprasza na film! Czeska telewizja o Ks. Janie.

      Zobaczyłam ten film dopiero wczoraj, choć w sieci opublikowany został dwa miesiące temu, zrealizowała go czeska telewizja iVysílání. 
 Ks. Jan opowiada w nim o swojej pracy w hospicjum, drodze do bycia księdzem i życiu ze śmiertelną chorobą.
Wzruszajacy film o pięknym Człowieku. Dużo w nim refleksji o rzeczach ważnych, o życiu, wierze, miłości i śmierci, ale nie brak też genialnego, nierzadko autoironicznego poczucia humoru, z którego słynął Ks. Jan :)




Wzruszył mnie... naprawdę doprowadził mnie do łez, szczególnie że nadal nie umiem ogarnąć tego, że Księdza Jana nie ma już wśród nas... Mówienie o Nim w czasie przeszłym naprawdę boli...

Do zobaczenia po tamtej stronie snu, Kochany Dobry Człowieku... 

poniedziałek, 25 lipca 2016

Sherlockowo :)

         

          Musiałam trochę odreagować :)
A nic poza muzyką nie uspokaja tak jak Sherlock ;)
Wczoraj podczas SDCC światło dzienne ujrzał teaser 4 sezonu, na który to 4 sezon czekamy z utęsknieniem od 2 lat - tak, fandom Sherlocka jest chyba najbardziej cierpliwym fandomem na świecie ;)
Kiedy jakiś czas temu w mediach pojawiła się informacja, że 7 sezon Gry o Tron (którą uwielbiam równie mocno jak Sherlocka) pojawi się później niż przewidywano i będzie krótszy niż zazwyczaj obserwowałam rozpacz wśród fanów, która to rozpacz trochę mnie nawet rozbawiła (no wiem, jestem podła bo śmieję się z cudzego "nieszczęścia"). Powiedziałam jednej z takich osób, żeby wyluzowała, bo są ludzie, którzy czekają dwa lata na kolejny sezon swojego ukochanego serialu, który to sezon liczy raptem 3 odcinki :) Nie przekonała osoby ta argumentacja i osoba poszła rozpaczać dalej... cóż, jej wybór ;)

             Teaser obejrzałam wczoraj niezliczoną ilość razy, w tak zwanym między czasie śledząc fandomowe wpisy na twitterze, pełne domysłów i spekulacji (niektóre teorie spiskowe lepsze niż smoleńskie :D) i jeden jedyny wniosek jaki się nasuwa to taki, że 4 sezon zrobi nam z mózgów sieczkę, a wiele osób może doprowadzić na skraj załamania nerwowego. 
Jak będzie w rzeczywistości okaże się za kilka miesięcy, prawdopodobnie na początku stycznia 2017 r., a tym czasem...




Wywiady z Benem to zawsze miodek na serduszko <3





# # #

I jeszcze coś nie sherlockowego, ale ważnego dla nas, fanów.






niedziela, 24 lipca 2016

R A D O Ś Ć ! ! !

      Pisząc w połowie kwietnia o teaserze filmu "Doctor Strange" pisałam o niesamowitej radości wśród fanów Benedicta Cumberbatcha. 
Nie inaczej jest teraz!

Podczas trwającego San Diego Comic-Con zaprezentowano publiczności nowy trailer "Doctora Strange'a" a także teaser 4 sezonu "Sherlocka"! 
Wyobrażacie sobie jak się cieszymy!


Prawda, że wspaniały? 
Zresztą, reakcja publiczności mówi sama za siebie ;)



I słowa Bena na koniec...
Właśnie za to Go kochamy! 
Właśnie dlatego jesteśmy dumni, że możemy być Jego fanami!

No i jeszcze to, na co czekaliśmy od naprawdę bardzo, bardzo dawna - teaser 4 sezonu Sherlocka!


Szczerze mówiąc nie wiem co o nim sądzić...
Ale jednego jestem pewna - rozniesie nam mózg na kawałki!

Pozostaje jedynie uzbroić się w cierpliwość!
Listopad już niedługo, a i do stycznia(?) czas jakoś zleci ;)
Zresztą, by zobaczyć Benedicta na ekranie naprawdę warto poczekać :)

ENJOY!

piątek, 17 czerwca 2016

We Stand #WithRefugees !!!

     Tak zwany kryzys migracyjny wciąż pozostaje problemem, którego rozwiązanie przerasta wszystkie "cywilizowane" kraje, w szczególności kraje Europy.
Kwestia uchodźców to wciąż karta przetargowa w przepychankach między poszczególnymi krajami. Wszyscy przerzucają się odpowiedzialnością, a do faktycznej odpowiedzialności za los tych setek tysięcy ludzi nikt się nie poczuwa...

    ONZ zorganizowała nową akcję, mającą na celu zwrócenie uwagi zarówno zwykłych obywateli jak i osób sprawujących władzę, że już najwyższy czas spojrzeć na uchodźców jak na ludzi i zacząć ich traktować jak ludzi, a nie jak worki ziemniaków...
Wysoki Komisarz ONZ ds. Uchodźców wzywa do podpisywania petycji mającej na celu skłonienie rządów do podjęcia zdecydowanych działań mających na celu znalezienie rozwiązania i jak najlepszą pomoc tym wszystkim którzy takiej pomocy potrzebują i do której mają pełne prawo jak wszyscy ludzie - prawo do ochrony i do bezpiecznego życia.



Do akcji włączyli się:

Patrick Stewart
Jung Woo-sung
Douglas Booth
Cate Blanchett
Benedict Cumberbatch
Maher Zain
Mika
Alek Wek
Alessandro Gassmann
Muzoon Almellehan
Juanes
Natalia Lafourcade
David Morrissey
John Green
Rebecca Hall
Morgan Spector 
Venerable V.Vajiramedhi
Will Ferrell
Alan Cumming
Kristin Davis
Jillian Michaels
Khaled Hosseini
Barbara Hendricks
Baaba Maal
Fally Ipupa
Helen Mirren
John Abraham
Neil Gaiman and Amanda Palmer with baby Ash
Dianna Agron 
Gavin Rossdale
Ben Stiller
Bassem Youssef
Neshan Der Haroutiounian
Elena Anaya
Jesús Vázquez
Carlos Vives
Cecilia Suárez 
Elisabeth
Chiwetel Ejiofor
Simon Pegg
Margot Robbie
Bryan Adams
Rokia Traore
Scarlett Johansson
Anoushka Shankar
Georgina Chapman
Fatima Bhutto
Bruna Marquezine
Theo James
Dan Reynolds, Imagine Dragons
Melitina Staniouta
Rubén Albarrán
Alberto Lati
Osvaldo Laport
Jose Moreno Brooks
Katarzyna Bonda
Krystyna Czubowna
Tomasz Kammel
Lang lang
Mark Haddon
Sami Yusuf
The National Parks
Gillian Slovo
Kamila Shamsie
Amanda Palmer
Steve Coogan
Chris Cleave
Emi Mahmoud
Emma Ferrer
Carey Mulligan
Aaron Taylor-Johnson
Abbey Lee Kershaw
Stanley Tucci
Sam Taylor-Johnson
Emerytowany Arcybiskup Desmond Tutu

Jak widzicie, wśród wspierających akcję są również Polacy - autorka kryminałów Katarzyna Bonda, doskonale wszystkim znana dziennikarka Krystyna Czubówna i dziennikarz Tomasz Kammel.

Oby takich osób było jak najwięcej!!!

I stand #WithRefugees !!!

środa, 11 listopada 2015

For God and The Empire - czyli wielki dzień dla całego fandomu!

        Aby uczcić swoje urodziny, w czerwcu bieżącego roku Jej Wysokość, Królowa Elżbieta II ogłosiła nominacje do Orderu Imperium Brytyjskiego.
Wśród nominowanych znalazł się również Benedict Cumberbatch!
Jak wynika uzasadnieniu, Order przyznano za zasługi dla kultury oraz działalność charytatywną.

Aktor otrzymał cywilny order III klasy, czyli tytuł Komandora Orderu Imperium Brytyjskiego (CBE).

Civil Division
Central Chancery of the Orders of Knighthood

St. James’s Palace, London SW1

13 June 2015

THE QUEEN has been graciously pleased, on the occasion of the Celebration of Her Majesty's Birthday, to give orders for the following promotions in, and appointments to, the Most Excellent Order of the British Empire:

C.B.E.
To be Ordinary Commanders of the Civil Division of the said Most Excellent Order:

Benedict Timothy Carlton CUMBERBATCH
Actor

For services to the Performing Arts and to Charity.


[https://m.thegazette.co.uk/notice/2347713]


      To wielki dzień nie tylko dla uhonorowanego odznaczeniem Aktora i Jego bliskich, ale również dla całego fandomu, który w tym dniu miał niezaprzeczalny powód do dumy! No ale jak nie być dumnym, gdy Człowiek, którego się podziwia otrzymuje odznaczenie nie tylko za swoją ciężką pracę i niewątpliwy wkład w rozwój kultury, ale i wielkie serce.
Cumberbatch znany jest bowiem nie tylko ze swych znakomitych kreacji aktorskich zarówno teatralnych jak i kinowych czy telewizyjnych, ale również ze swego zaangażowania w liczne inicjatywy i wsparcie dla organizacji charytatywnych (m.in. Motor Neurone Disease Association, Cancer Research, Children’s Defense Fund, Prince’s Trust, Elton John AIDS Foundation).

Ceremonia wręczenia Orderów odbyła się we wtorkowe przedpołudnie (10.11.2015 r.) w Pałacu Buckingham. Benedictowi towarzyszyła Jego urocza żona - Sophie Hunter, oraz rodzice - Timothy Carlton i Wanda Ventham.





         W rozmowie z dziennikarzami Cumberbatch podkreślił, iż odznaczenie jest dla Niego wielkim wyróżnieniem i zaszczytem, a sama ceremonia była niezwykle emocjonującym przeżyciem.

Gdy otrzymałem list informujący o przyznaniu mi odznaczenia pomyślałem, że to pomyłka.
[...]
To fantastyczne, dość stresujące, bo nie można się do tego przygotować. To niepowtarzalna okazja, a ja czuję się bardzo uprzywilejowany i schlebia mi takie uznanie. Być uhonorowanym przez Królową to coś nadzwyczajnego.

Dodał również, iż fakt otrzymania tak znakomitego wyróżnienia oraz prestiż z tym związany nie zmieni jego postawy - w sprawach, które uważa za istotne będzie nadal otwarcie wyrażał swoje poglądy.




       Jako że odznaczenie przyznano Aktorowi również za wkład w działalność charytatywną nie obyło się bez pytań o apel w sprawie uchodźców i wsparcia dla Fundacji Save The Children, który wygłaszał na zakończenie każdego z przedstawień "Hamleta". Na pytanie o zarzuty jakie Mu w związku z tym stawiano Benedict odpowiedział:

Nie interesuje mnie krytyka jaką zbiorę. Interesuje mnie podnoszenie świadomości ludzi i zbiórka funduszy dla osób, które są w znacznie gorszej sytuacji niż aktor, którego krytykuje się za to, że zajmuje się jeszcze czymś innym niż tylko swoją pracą.

Jako osoba publiczna często narażony jest na krytykę pomimo tego jednak zawsze robi to, co uważa za słuszne, tak jak w tym przypadku.

Ze względu na moją pracę interesuje się mną opinia publiczna, czego doświadczyłem w moim prywatnym życiu, mogę więc to wykorzystać, by zrobić coś dobrego dla innych ludzi.
Gdy jako świeżo upieczony ojciec zobaczyłem nagrania i zdjęcia jakie docierały do nas latem, pomyślałem, że każdy kto ma serce rozumie, że to nie jest problem kogoś innego, problem innego kraju, to jest nasz problem, problem humanitarny.




         Tym między innymi zdobył sobie wielkie uznanie wśród fanów - swoją bezkompromisowością w mówieniu o kwestiach ważnych, nawet za cenę fali hejtu z jaką niejednokrotnie musiał się później zmierzyć.


Bardzo żałuję, że nie mogłam uczestniczyć w tej niezwykłej ceremonii. Jeszcze bardziej żałuję, że nie miałam, nie mam i pewnie długo jeszcze nie będę mieć okazji by pogratulować Benedictowi zarówno tego wspaniałego wyróżnienia, jak i znakomitej roli w "Hamlecie", a także by Mu podziękować za Jego pracę i za to, że On sam, Jego ciężka praca i niezłomna postawa są inspiracją dla wielu z nas.

Wielkie gratulacje, Komandorze!
Jestem z Ciebie dumna!
To zaszczyt mieć takiego Idola!
To zaszczyt należeć do tak wspaniałego fandomu!
Dziękuję!



photo by Press Association
photo by Press Association















Photo by BBC



Photo by Alan Davidson
for The Daily Mail





Photo by BBC




PS. Ze specjalną dedykacją dla Marysi - przepraszam Maleńka, że tak długo musiałaś czekać :) :*

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

"Czasem wielkich rzeczy dokonują ludzie, po których nikt się tego nie spodziewa..." - Karla zaprasza na film.

    Cytat w tytule pochodzi z filmu "Gra tajemnic", ale o nim będzie innym razem.
    Tym czasem kilka innych, moim zdaniem świetnych, filmów z udziałem Benedicta Cumberbatcha.
Nie ma co się rozpisywać, niech przemówią obrazy!



  Na dobry początek "INSEPARABLE" - dramat krótkometrażowy z 2007 roku w reżyserii Nicka White'a. 


Jest to opowieść o dwóch braciach bliźniakach. Joe i Charlie na co dzień żyją w dwóch całkowicie odmiennych światach. Pierwszy ma poukładane życie, dobrą pracę, rodzinę; drugi spędza czas na piciu, a pieniądze trwoni na wyścigach.
Gdy pewnego dnia Joe dowiaduje się, że jest śmiertelnie chory składa bratu bardzo nietypową propozycję i obaj stają przed niezwykle trudnym wyborem...


Film  trwa raptem 11 minut, ale kiedy do pracy zabiera się profesjonalista nie potrzeba wiele by poruszyć widza do łez, przez cały film nie mówiąc w zasadzie ani słowa.

Cumberbatch świetnie ukazuje emocje, do tego stopnia, że są one niemal namacalne.
Zresztą zobaczcie i oceńcie sami:


    Jeszcze jedna krótka forma. Film w reżyserii Patricka Victora Monroe z 2013 r., którego Benedict Cumberbatch jest współproducentem.


 "LITTLE FAVOUR" opowiada historię byłego żołnierza - Wallace'a (Benedict Cumberbatch), który zmagając się z zespołem stresu pourazowego próbuje za wszelką cenę otrząsnąć się z traumatycznych wojennych wspomnień i rozpocząć nowe życie z dala od wojska.

Pewnego dnia pojawia się James (Colin Salmon)- były towarzysz broni i człowiek, który ocalił Wallace'owi życie, a teraz prosi towarzysza o przysługę, chce by przyjaciel przez kilka dni zaopiekował się jego córką - Lylą (w tej roli córka reżysera Paris Winter Monroe).
Wallace z początku nie chce się na to zgodzić, jednak ostatecznie daje za wygraną, nie umie bowiem odmówić komuś, kto ocalił mu życie. Bardzo szybko przekonuje się jednak, że to wcale nie będzie "drobna przysługa" jak mogło się początkowo wydawać.

  Film trwa niemal dwa razy dłużej niż "Inseparable", więcej w nim również dialogów, ale przy tak znakomitej grze aktorskiej śmiało można obyć się bez nich.

Obraz jest projektem grupy przyjaciół, ludzi, którzy nie mogą sobie pozwolić na kilka miesięcy pracy nad pełnometrażowym filmem, ale zawsze znajdą kilka dni na zrobienie krótkiego metrażu.

Obecność nastoletniej aktorki wprowadza do filmu wątek dotyczący dzieci zmuszanych do stosowania przemocy.
Benedict Cumberbatch podczas Festiwalu Off Plus Camera w Krakowie tak mówił o tym zagadnieniu : "Myślimy o dziecięcych żołnierzach jako o czymś odległym. To straszny skutek uboczny nędzy i wojny w krajach dalekich od cywilizacji zachodniej. Przemoc może dotyczyć także naszego kręgu kulturowego i wcale nie jest taka odległa".

 

Oba filmy, zarówno "Inseparable" jak i "Little Favour" stanowią niepodważalny dowód na to, że dysponując dobrymi aktorami można zrobić naprawdę świetny, głęboki, poruszający film, dotykający kwestii fundamentalnych, przepełniony emocjami, które są niemal namacalne, a który trwa ledwie kilka czy kilkanaście minut.

      Były krótkie formy filmowe, czas na coś dłuższego, tym razem serial telewizyjny, ostatni, w którym Benedict Cumberbatch zagrał przed "Sherlockiem".

 "THE LAST ENEMY" to miniserial (5 odcinków) z 2008 roku, którego reżyserem jest Iain B. MacDonald.
Jest to thriller polityczny, ukazujący jaki będzie w niedalekiej przyszłości wpływ technologii nadzoru na społeczeństwo Wielkiej Brytanii (i nie tylko) oraz na relacje międzyludzkie.
Serial, którego akcja rozgrywa się po krwawych zamachach w Londynie opowiada historię cierpiącego na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne matematyka - Stephena Ezarda (Benedict Cumberbatch), który dopiero co wrócił z Chin, wprost na pogrzeb swojego brata - Michaela (Max Beesley), który pracował dla organizacji charytatywnej w obozie dla uchodźców w Afganistanie i zginął w wybuchu miny-pułapki.
Stephen, który wraz z wdową po Michaelu - Yasim (Anamaria Marinca) próbuje rozwiązać zagadkę śmierci brata zostaje wplątany w globalny spisek, staje się marionetką w rękach rządzących, całkowicie nieświadomą tego, w co się wpakował.
W miarę rozwoju wydarzeń napięcia narasta, a my wraz z głównymi bohaterami odkrywamy mroczną prawdę o projekcie, który w założeniu miał chronić bezpieczeństwo obywateli, w praktyce jednak był bezwzględnym narzędziem kontroli, pozwalającym wyśledzić każdego, wszędzie i o każdej porze.


Oglądając ten serial odniosłam wrażenie jakbym czytała jednocześnie "Nowy wspaniały świat" Huxleya i "Rok 1984" Orwella. Wizja świata (wcale przecież nie tak odległa), w którym rząd posiada dane biometryczne wszystkich obywateli i na podstawie tych danych jest w stanie dowiedzieć się wszystkiego o każdej pojedynczej osobie, a przy okazji jest w stanie ją kontrolować budzi niepokój. Szczególnie, jeśli za podobny projekt zabierze się jakiś szaleniec, a takich przecież we współczesnym świecie nie brakuje...

Wątek romansu Stephena i Yasim no to tak może nie koniecznie przypadł mi do gustu, ale serial jako całość jak najbardziej. Mocno dał do myślenia, zaniepokoił i poruszył. Szczególnie ostatnia scena wbija w ziemię...

I już ostatni na dziś. Był krótki metraż, był serial, teraz pora na film.

 "TRZECIA GWIAZDA" to poruszający komediodramat, będący debiutem reżyserskim Hattie Dalton, zrealizowany w 2010 roku.
Opowiada historię Jamesa (Benedict Cumberbatch), który choruje na raka i jest już w terminalnym stadium choroby.
W dniu swoich 29 urodzin James wraz z trzema przyjaciółmi wyrusza w podroż, by jak sam mówi oderwać się od towarzyszącego mu współczucia, a także by po raz ostatni zobaczyć swoje ukochane miejsce na ziemi - Zatokę Barafundle Bay w Walii.
Cały film jest opowieścią właśnie o podróży - zarówno tej dosłownej, do konkretnego miejsca, ale i o tej jaką jest życie każdego z nas.
Towarzyszymy przyjaciołom w ich drodze - czasem jest zabawnie, czasem nerwowo, czasami dramatycznie lub po prostu smutno. Cała opowieść ma w sobie niebywały ładunek emocjonalny i jest to zasługa nie tylko samej historii, bo ta może się wydawać dość banalna, ale po raz kolejny także świetnej gry aktorów, którzy dali z siebie wszystko co najlepsze.
W zamyśle twórców film miał uzmysłowić odbiorcom, że wszyscy znajdujemy się pod presją czasu, nikt z nas nie wie ile tak naprawdę mu go zostało i kiedy jego podróż się skończy, a najdobitniej dociera to do nas, gdy zderzymy się z chorobą lub śmiercią kogoś bliskiego.
Podróż Jamesa kończy się w Zatoce Barafundle Bay - taki był jego plan, taka była jego w pełni świadoma decyzja. Gdzie kończy się podróż jego przyjaciół tego nie wiemy, w Zatoce zakończył się pewien jej etap, ale ich droga jeszcze się nie skończyła, ich opowieść nadal trwa i tylko od nich zależy jakie napiszą do niej  zakończenie.
Film porusza jeszcze jedną, niezwykle ważną i trudną kwestię, mianowicie czy człowiek w terminalnym stadium choroby ma prawo powiedzieć, że dalej już nie chce żyć, że tyle wystarczy. Którym moment jest tym właściwym (jeśli w ogóle jakiś jest), by powiedzieć "stop. Mój stan będzie się pogarszał z każdym dniem, ból będzie coraz silniejszy, więc dziś mówię dosyć".
A jak w takiej sytuacji mają się zachować bliscy, przyjaciele?
Obejrzyjcie film i spróbujcie poszukać odpowiedzi...

niedziela, 30 sierpnia 2015

"Czy gra sie na scenie, w radiu, czy przed kamerą, wyzwanie polega nie na pokazywaniu bądź robieniu czegoś, tylko na myśleniu".

     W tytule słowa bohatera dzisiejszej notki.
Urodził się 19 lipca 1976 roku w Londynie. Jest synem aktorów Timothy'ego Carltona i Wandy Ventham.
Drodzy moi, oto i On:
BENEDICT TIMOTHY CARLTON CUMBERBATCH - brytyjski aktor teatralny, telewizyjny i filmowy oraz producent, który mimo młodego wieku może poszczycić się bardzo bogatym dorobkiem aktorskim.
Ogromną popularność przyniosła mu tytułowa rola w produkowanym przez telewizję BBC serialu "Sherlock", gdzie tworzy znakomity duet z Martinem Freemanem.
Oprócz znanego detektywa Cumberbatch wcielał się w role tak znanych postaci jak: Stephen Hawking ["Hawking"], Vincent Van Gogh  ["Van Gogh: Painted with Words"],
Julian Assange ["Piąta Władza"], Alan Turing ["Gra tajemnic"], William Pitt ["Głos wolności"].

    Dawno nie pisałam o idolach, ale ponieważ jestem obecnie na bieżąco z filmografią Benedicta Cumberbatcha, stąd pomysł, by napisać parę słów właśnie o Nim, co przy okazji będzie świetnym wstępem do tego, by powiedzieć również o kilku znakomitych filmach z Jego udziałem.

    Zachwycił mnie, zauroczył, oczarował swoją kreacją w "Sherlocku", zatem można powiedzieć, że moja przygoda z Nim rozpoczęła się tak samo jak w przypadku wielu z Jego fanek. Fakt, rozpoczęła się może i tak samo, ale nie skończyła się wyłącznie na zachwytach nad "Sherlockiem.
Nie lubię oceniać artystów wyłącznie przez pryzmat jednego dzieła, nawet najbardziej wybitnego, stąd też moje poszukiwania wszystkiego co było przed i tego, co było po "Sherlocku".
Z każdym kolejnym obejrzanym filmem, serialem, spektaklem (do wymienionych wyżej dopiszcie jeszcze jakieś 10 tytułów) utwierdzałam się w przekonaniu jakie zrodziło się we mnie po obejrzeniu "Sherlocka", że oto mam do czynienia ze wspaniałym aktorem. Aktorem niebywale wszechstronnym, potrafiącym zaadaptować się do każdej roli, który znakomicie wypada zarówno jako odrażające monstrum ("Frankenstein"), ale i arystokrata; jako genialny naukowiec ("Hawking", "Gra tajemnic") i zagubiony młody człowiek ("Sierpień w hrabstwie Osage"), a do tego wszystkiego potrafi być świetnym wilkiem - agentem do zadań specjalnych ("Pingwiny z Madagaskaru") i potężnym smokiem ("Hobbit: Pustkowie Smauga"). Jednym słowem - dla każdego coś dobrego!

    Ogromną przyjemność sprawa mi oglądanie Benedicta Cumberbatcha na ekranie, ale równie wielką przyjemność sprawia słuchanie nagranych przez niego audiobooków i audycji radiowych, a także wywiadów. Z dwóch powodów Mili moi.
Mam takie drobne zboczenie, moi przyjaciele śmieją się ze mnie, że zakochałabym się przez telefon, bo kiedy słyszę kogoś (nie ważne - kobietę czy mężczyznę) o szczególnym głosie, to ciepło mi się robi i normalnie tracę głowę.
Tak, w tym głosie też zakochałam się bez pamięci - ciepły, głęboki, aksamitny baryton... Naprawdę można stracić głowę :) To jeden powód. Drugi dotyczy wywiadów, których słucha się z przyjemnością nie tylko z powodu głosu Aktora, ale przede wszystkim dlatego, że na każde, nawet najbardziej banalne pytanie stara się On odpowiadać dokładnie i rzeczowo, choć dzisiejsze media i wielu odbiorców stawia raczej na błyskotliwe ogólniki.
Z tych wywiadów wyłania się obraz człowieka, który niezwykle poważnie traktuje swój zawód. Może długo i niebywale szczegółowo opowiadać o każdej ze swoich ról, ponieważ do każdej z nich przygotowuje się bardzo skrupulatnie. Doskonale wie, że postać to nie tylko kostium, didaskalia i tekst, którego trzeba nauczyć się na pamięć; to także kontekst historyczny w jakim dana postać jest osadzona, kontekst historyczny w jakim sztuka powstała, cały bagaż emocji zarówno towarzyszących bohaterowi jak i tych, które kierowały autorem podczas pisania. To właśnie ta skrupulatność oraz chęć i zapał do uczenia się coraz to nowych rzeczy (gra na fortepianie, na skrzypcach, jazda konna, nowe dialekty) wpływa na późniejszą znakomitą prezentację postaci na scenie, czy w filmie, a to z kolei przekłada się na znakomite recenzje, nagrody oraz zachwyt fanów.

   Skrupulatność, profesjonalizm, zaangażowanie - to poza świetną grą aktorską urzekło mnie w Cumberbachu, gdy poznałam go już z trochę innej strony niż tylko przez pryzmat ról w jakie się wcielał. Lubię profesjonalistów w swojej dziedzinie :)

Urzekło mnie jeszcze coś - fakt, że mimo sukcesu jaki odniósł i sławy jaką zdobył nadal pozostał skromnym człowiekiem, którego popularność i wszystko co z nią związane często wprawiają w zakłopotanie - "To naprawdę niesamowite, to wielki komplement, naprawdę nie wiem co powiedzieć. To takie miłe. Ja po prostu staram się dobrze wykonywać swoją pracę".
Koledzy po fachu, członkowie ekip filmowych, pracujących z Benedictem Cumberbatchem przy okazji różnych projektów podkreślają, że pomimo swojej niezaprzeczalnej popularności nigdy się nie wywyższał, nigdy nie oczekiwał specjalnego traktowania, ale pracował tak samo ciężko jak reszta zespołu, nierzadko pomagając na przykład w noszeniu sprzętu, jak to miało miejsce choćby podczas prac nad filmem "Trzecia gwiazda".

Nie stał się celebrytą, nie grzeje się w blasku fleszy, sława nie była i nie jest dla Niego celem samym w sobie.
Chciał odnosić sukcesy, to oczywiste, ale nie oznacza to wcale, że chciał być sławny. Zdobycie uznania liczyło się dla Niego o tyle, o ile dotyczyło Jego pracy, a nie Jego samego.
Peszy go to uwielbienie szczególnie ze strony żeńskiej części publiczności, która sama nazwała się "CumberBitches" i której każda z członkiń chętnie urodziłaby Benedictowi dziecko. We wrześniu 2013 r. do grupy @Cumberbitches na Twitterze zapisanych było 60 tysięcy osób! Fakt ten i sama nazwa konta budziły w Aktorze dyskomfort i zażenowanie. Proponował raczej nazwę w stylu Cumberbabes, Cumberwomen, czy Cumbergirls. "Tu nie chodzi nawet o kulturę - mówił - Nie pozwolę, żebyście były moimi zdzirami. Myślę, że to cofa osiągnięcia feminizmu o parę ładnych kroków. Jesteście... Cumberpeople".

Męczy Go także zainteresowanie mediów, które gdzieś mają to, czym się zajmuje, nad czym aktualnie pracuje, czekają tylko na jakiegoś gorącego newsa, który zelektryzuje opinię publiczną.

Poza wszystkim jednak Aktor ma niesamowity dystans do siebie, potrafi żartować ze swojego wyglądu, trudnego i nietypowego nazwiska, czy z wpadek jakie czasem przytrafiają mu się w pracy.

     Można by o Nim jeszcze wiele, ale lepiej będzie jeśli przemówi On sam i Jego aktorskie kreacje.

      Skrupulatność, profesjonalizm i zaangażowanie w przygotowaniu do roli - proszę bardzo.
Nagranie głosu Smauga w "Hobbicie" to nie było tylko siedzenie w studiu, przed mikrofonem i wpatrywanie się w ekran, to była ciężka fizyczna praca podczas sesji motion capture na planie w Nowej Zelandii. Cumberbatch chciał by smok miał nie tylko jego głos, ale chciał mu również oddać swoją mimikę i ruchy.
Tak to właśnie wyglądało:



Efekty mogliście usłyszeć i zobaczyć na ekranie w filmie "Hobbit: Pustkowie Smauga" - kto nie widział, gorąco polecam całą trylogię!

Dystans do siebie, czemu nie :)
"Ask Benedict Cumberbatch to say the word 'penguin'"



O nazwisku:



O sobie samym:


I ta cudowna wrażliwość na muzykę :)
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam to nagranie przypomniało mi się moje zauroczenie fortepianem :)

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Szczęście jest na talerzu.

Wybaczcie, dawno mnie nie było, ale dużo zmian w życiu moim i trochę nie ogarniam rzeczywistości ;)
Wisi nade mną jak topór katowski notka taka mocno filozoficzo-psychologiczno-teologiczno-socjologiczno... itd. itp., ale jakoś nie mogę, no nie mogę...

Zamiast tego coś innego ;)
Były filmy o Piotrze Pustelniku, czas by pojawiło się coś o drugim Autorytecie - Wojciechu Modeście Amaro!
Uprzedzam wątpliwości i pytania - nie, nie o każdym moim autorytecie o którym będę pisała będzie film, choć nie ukrywam, chciałabym, ale najzwyczajniej w świecie - nie da się :)
O Panu Wojtku powstało tego całkiem sporo, a to w związku ze zdobyciem Gwiazdki Michelina. Co znamienne- nie są to produkcje polskie ;)
Zaczniemy od filmu, którego szukałam przeszło dwa miesiące.
Materiał TV ARTE z serii "Le bonheur est dans l'assiette". (po francusku w prawdzie, ale sporo można zrozumieć ;) )


Modest AMARO en POLOGNE ( 26') from PHILippe ALLante on Vimeo.

I jeszcze film Eddy'ego Warmana, nakręcony po tym, jak Atelier Amaro otrzymało w 2012 r. Michelin Rising Star. (Materiał w języku angielskim)


Posłuchać o pasji, zaangażowaniu, a przede wszystkim popatrzeć na Mistrza przy pracy - czysta przyjemność :)

A'propos przyjemności z oglądania Mistrza przy pracy - znalazłam jeszcze odcinek etiudki kulinarnej z udziałem Pana Wojtka, o której wspominałam pisząc o Nim, jest to mianowicie 4 odcinek "Natury kuchni polskiej", poświęcony aronii :)


Wojciech Modest Amaro - program kulinarny odc 4 from tv working studio on Vimeo.

środa, 4 czerwca 2014

"Solidarność - pomyśl o tym"

Świętujemy 25 lat wolności, rocznicę pierwszych wolnych wyborów, upadek komunizmu.
Jak zwał tak zwał, w każdym razie świętujemy.
Na tę okoliczność powstał krótki film, gdzie znani ludzie mówią o tym, czym dla nich jest solidarność, jak oni ją postrzegają i czy dostrzegają jej obecność w dzisiejszych czasach.

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, Kochani, czym dla Was jest solidarność?
Jak myślicie, czy to tylko wytarty slogan, który odgrzebuje się i odkurza przy okazji różnych rocznic, choćby takich jak dzisiejsza?
Czy w dzisiejszych czasach, gdy każdy jest zagoniony, zorientowany na osiągnięcie sukcesu, na zdobycie pozycji, jest jeszcze miejsce dla solidarności?